Na czym zarabiają banki? Mechanika przychodu od depozytu po prowizję

10 minut czytania

Kiedy wpłacasz 10 000 zł na konto oszczędnościowe, bank nie trzyma tych pieniędzy w szufladzie. Pożycza je komuś innemu – na kredyt hipoteczny, na auto, na rozwój firmy. Tobie płaci 2% rocznie. Od kredytobiorcy bierze 8%. Ta różnica – 6 punktów procentowych – to marża odsetkowa netto, po angielsku NIM (Net Interest Margin). I to jest właściwie cały model. Reszta – prowizje, karty, trading – to rozbudowa tej podstawy.


Skąd pochodzi ten spread i dlaczego to wcale nie jest takie proste

Bank robi coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak magia: przyjmuje depozyty, które możesz wycofać jutro, i zamienia je w kredyty hipoteczne spłacane przez 25 lat. Transformacja terminów – krótki pieniądz w długi – jest jedną z podstawowych funkcji systemu finansowego. I bank pobiera za to wynagrodzenie.

NIM to różnica między tym, ile bank zarabia na aktywach (kredyty, obligacje), a tym, ile płaci za pasywa (depozyty, obligacje własne). Dla polskich banków w latach 2023-2024 wynosił 3-4% – to historycznie dużo. Powód był prosty: NBP podniósł stopy z 0,1% do 6,75%, WIBOR poszedł w górę niemal z dnia na dzień, kredyty zdrożały natychmiast. A depozyty? Banki przez długi czas oferowały 0-1% przy WIBOR-ze powyżej 6%. PKO BP zarobił w 2023 r. ponad 5,5 mld zł netto – rekord w historii polskiej bankowości. Pekao, mBank, Santander – wszyscy zanotowali skokowy wzrost wyników. Żadna innowacja, żadna ekspansja. Tylko arytmetyka spreadu.

Na portfelu hipotek wartym 200 mld zł marża 2,5% to 5 mld zł rocznego przychodu odsetkowego z jednego produktu. Kredyty konsumpcyjne są droższe – RRSO często 12-20%, wyższe ryzyko, wyższe marże. Kredyty firmowe wyceniane są indywidualnie według ratingu kredytobiorcy: duża korporacja dostanie po 5-6%, MŚP bez historii kredytowej zapłaci znacznie więcej. Banki kupują też obligacje skarbowe – bezpieczniejsze od kredytów, niżej rentowne, ale za to nie trzeba analizować każdego dłużnika.


Prowizje i opłaty – drugi filar, stabilniejszy niż NIM

Przychody odsetkowe są duże, ale zmienne. Gdy stopy spadają, NIM się kurczy. Dlatego banki aktywnie budują „drugi nurt” – prowizje i opłaty, które działają niezależnie od poziomu stóp.

Zacznijmy od czegoś, o czym mało kto myśli płacąc kartą. Przy każdej transakcji bezgotówkowej bank wydający kartę dostaje od banku obsługującego terminal tzw. opłatę interchange. W Polsce: 0,2% dla debetów, 0,3% dla kart kredytowych – limity wynikają z rozporządzenia UE. Przy 10 mln transakcji dziennie, średnim koszyku 80 zł i stawce 0,2% daje to 160 000 zł dziennie dla jednego wydawcy kart. Ponad 58 mln zł rocznie z jednego mechanizmu, który działa w tle każdego zbliżenia przy kasie. Kto tak naprawdę płaci? Sklep – wlicza to w ceny. Klient płaci kartą i pośrednio finansuje bank.

Prowizja przy uruchomieniu kredytu hipotecznego to kolejna pozycja. Standardowe 1,5% od 400 000 zł to 6 000 zł jednorazowo, zanim zdążysz zapłacić pierwszą ratę. Do tego bancassurance – ubezpieczenia sprzedawane przy kredytach i kartach, gdzie bank zbiera prowizję od towarzystwa ubezpieczeniowego za każdą polisę. Fundusze inwestycyjne? Bank pobiera od klientów opłatę za zarządzanie (1,5-3% rocznie od wartości aktywów) i dzieli się nią z TFI. Przy aktywach wartych dziesiątki miliardów – to liczba z wieloma zerami.

Jeszcze jedno: „darmowe konto” rzadko jest naprawdę darmowe. Zazwyczaj bezpłatne pod warunkiem miesięcznych wpływów albo konkretnego poziomu wydatków kartą. Klienci niespełniający warunków płacą 10-20 zł miesięcznie. Bank zarabia na inercji – zmiana banku to wysiłek, który większość odkłada na później i nigdy nie robi.


Trading, skarb i instrumenty pochodne

Departamenty skarbu dużych banków to osobna operacja. Market making – bank kwotuje ceny kupna i sprzedaży obligacji i walut dla swoich klientów, zarabiając na spreadzie między ofertą kupna a sprzedaży. Eksporter sprzedający dolary dostaje nieco mniej niż kurs rynkowy. To marża za natychmiastowość i płynność.

Firmy z kredytami zmiennymi kupują od banków zabezpieczenia stopy procentowej (IRS), eksporterzy kupują forwardy walutowe. Bank zarabia na marży przy kwotowaniu tych instrumentów. Dla przeciętnego banku detalicznego to nieduża część przychodów. W bankach korporacyjnych i inwestycyjnych – zupełnie inna skala.

Jest też ciemna strona tej działalności. Zakup obligacji skarbowych o stałej stopie przy niskich stopach, a potem ich przecena po podwyżkach NBP wygenerował w 2022-2023 r. straty wycenowe w portfelach niektórych banków. Ryzyko stopy procentowej działa w dwie strony – i niejeden bank przekonał się o tym boleśnie.


Dwie rzeczy specyficzne dla Polski, o których warto wiedzieć

Podatek bankowy obowiązuje od 2016 r. Stawka: 0,44% rocznie od aktywów powyżej 4 mld zł, płacone niezależnie od zysku – bank może tracić, a podatek i tak biegnie. Rocznie obciąża sektor kwotą kilku miliardów złotych i jest jednym z wyższych w Europie. Przekłada się bezpośrednio na wycenę kredytów i depozytów.

Kredyty frankowe to drugi temat. Kilkaset tysięcy Polaków wzięło hipoteki w CHF przed 2008 r., gdy frank był tani. Umocnienie franka i orzecznictwo TSUE o klauzulach abuzywnych wyzwoliły falę pozwów, która trwa do dziś. PKO BP, mBank, BNP Paribas, Millennium, Santander tworzą miliardy rezerw na przegrane sprawy. To rachunki za decyzje sprzed dwudziestu lat, które w bilansach widać jeszcze przez kolejne lata i które regularnie zjadają część wypracowanych zysków.


Rekordowe zyski i to, co z nimi zrobił rząd

Gdy w 2023 r. banki publikowały wyniki, opinia publiczna była wyraźnie zaskoczona skalą. 5,5 mld zł zysku jednej instytucji w kraju, gdzie wielu kredytobiorców ledwo wiąże koniec z końcem przy ratach WIBOR + 3% – to zestawienie nie mogło przejść niezauważone.

Rząd wprowadził wakacje kredytowe – możliwość zawieszenia czterech rat rocznie bez odsetek karnych. Z perspektywy banku to bezpośredni ubytek przychodu odsetkowego. Pojawiły się też propozycje dodatkowego podatku od zysków banków. Żadna z nich nie weszła w życie w pełnej formie, ale sama dyskusja pokazuje coś ważnego: model zarabiania banków na spreadzie stóp staje się politycznym tematem, gdy spread jest wyjątkowo szeroki. To ryzyko regulacyjne, które inwestorzy bankowi wyceniają od zawsze – i które właśnie dlatego akcje banków często są tańsze, niż wynikałoby z samych zysków.


FAQ

Na czym przede wszystkim zarabiają banki? Na różnicy między tym, ile biorą za kredyty, a ile płacą za depozyty. Ta marża odsetkowa netto (NIM) to 3-4% w polskich bankach w ostatnich latach. Do tego prowizje, interchange, bancassurance i fundusze inwestycyjne. NIM jest zmienny i zależy od stóp NBP, prowizje są stabilniejsze.

Co to jest interchange i kto za to płaci? Przy każdym płaceniu kartą bank wydający kartę dostaje od banku akceptanta 0,2% (debet) lub 0,3% (kredyt) wartości transakcji. Płaci za to formalnie sklep, który wlicza to w ceny – czyli pośrednio każdy klient, niezależnie od formy płatności.

Dlaczego polskie banki zarobiły tak dużo po 2022 r.? Stopy NBP skoczyły z 0,1% do 6,75%. Kredyty zdrożały od razu – WIBOR jest bazą dla większości hipotek zmiennych. Oprocentowanie depozytów rosło znacznie wolniej. Przez kilkanaście miesięcy spread był wyjątkowo szeroki, co przełożyło się na rekordowe zyski. PKO BP zarobił w 2023 r. ponad 5,5 mld zł netto.

Czym jest podatek bankowy? 0,44% rocznie od aktywów powyżej 4 mld zł, niezależnie od tego czy bank zarabia czy traci. Obowiązuje od 2016 r. i jest jednym z wyższych w Europie. Banki wliczają go w koszt produktów – więc pośrednio ponosi go każdy klient.

Czy banki zarabiają na danych osobowych klientów? Nie w sensie sprzedaży – RODO tego zabrania. Ale dane są intensywnie używane wewnętrznie: scoring kredytowy, targetowanie produktów, personalizacja oferty. To nie generuje bezpośredniego przychodu, ale wprost przekłada się na skuteczność sprzedaży.

Czy fintech zagraża przychodom banków? Konkretnym segmentom tak. Revolut i Wise gryzą w wymianę walut i przelewy zagraniczne. Usługi BNPL wchodzą w kredyt konsumpcyjny. BLIK zredukował opłacalność przelewów. Banki odpowiadają własną cyfryzacją i przejęciami fintechów, ale w każdej z tych kategorii marże są pod presją i będą się kurczyć.