Jak nazwać sklep spożywczy?

6 minut czytania

Żabka ma ponad 10 000 punktów w Polsce. Biedronka otwiera się co kilka dni. Lidl, Carrefour Express, Netto i dziesiątki innych sieci biją się o każdą lokalizację w każdym mieście. Na tym tle niezależny sklep spożywczy – osiedlowy, rodzinny, prowadzony przez konkretnych ludzi – ma jedno wyjście: być tym, czym sieci nie mogą być.

Sieci mogą mieć niższe ceny, szerszy asortyment i aplikację z kartą lojalnościową. Nie mogą mieć Pana Janka, który pamięta że lubisz boczek od Wieczorka, ani Pani Basi, która odłoży ostatni chleb razowy bo „wie że pan zawsze w środę przychodzi”. To jest przewaga niezależnego sklepu. Dobra nazwa powinna ją sygnalizować.


Dlaczego „Sklep na Szybko” przegrywa z Żabką

Nazwy próbujące konkurować z sieciami na ich własnych warunkach – szybkość, wygoda, dostępność – są z góry skazane na przegraną. „Szybki Koszyk”, „Sklepik na Szybko”, „Coraz Bliżej” – te nazwy mówią klientowi, że oferujesz to samo co Żabka, tylko bez jej sieci, logistyki i systemu lojalnościowego.

Niezależny sklep nie wygra w tej konkurencji. Ale nie musi.

Klient, który wybiera niezależny sklep spożywczy zamiast wejść do Żabki, robi to z powodów, których Żabka nie oferuje: personalności, lokalności, produktów, których tam nie ma, lub po prostu dlatego, że tam zna właściciela. Nazwa, która komunikuje właśnie to, robi coś, czego żadna sieć nie może skopiować.


Sklep spożywczy to nie jeden biznes

Różne typy niezależnych sklepów spożywczych potrzebują różnych nazw, bo adresują różnych klientów z różnymi motywacjami.

Sklep osiedlowy / warzywiak działa przede wszystkim na stałych klientów z okolicy. Relacja z właścicielem jest cenniejsza niż branding. Tu imię właściciela w nazwie to naturalna ścieżka: „U Pana Janka”, „Sklep Anny Kowalskiej”, „Spożywczak Nowaka”. Lokalna kotwica działa równie dobrze: „Pod Kasztanem”, „Na Osiedlu”, „Przy Szkole”.

Delikatesy – sklep z produktami wyższej jakości, specjałami, selekcją – ma innego klienta. Klient szuka tutaj produktów, których nie znajdzie w dyskontach: polskie sery rzemieślnicze, lokalne wędliny, dobre wino, importowane produkty. Nazwa powinna sygnalizować kunszt i wybór: „Delikatesy [nazwisko]”, „Dobry Sklep”, „Spiżarnia”.

Sklep z produktami lokalnymi i regionalnymi odpowiada na rosnące zainteresowanie lokalnym rolnictwem i krótkimi łańcuchami dostaw. Klient kupuje tutaj świadomie i nie przychodzi po najtańsze produkty – przychodzi po te z okolic, od konkretnych rolników. Nazwy, które działają: „Prosto z Pola”, „Od Sąsiada”, „Mazowieckie Produkty”, „[Nazwa regionu] Smaki”.

Sklep bio i ekologiczny ma swoją własną estetykę nazewniczą, omawiamą szeroko w innych kategoriach. Tu wystarczy powiedzieć, że klient bio-eko oczekuje spójności między nazwą a zawartością półek – i że „EkoPółka” powinna mieć naprawdę ekologiczne produkty, nie tylko etykietę.


Słowo, które działa w Polsce inaczej niż cokolwiek inne

„Spożywczak” – zdrobniała, potoczna forma – to jedno z tych słów, które niosą ze sobą ciepło i bliskość, bo są używane przez zwykłych ludzi w codziennych rozmowach. „Zachodziłam do spożywczaka” brzmi inaczej niż „zachodziłam do sklepu spożywczego”. Jest w tym zdaniu jakaś czułość.

Sklep, który zdecyduje się na „Spożywczak” jako oficjalną nazwę, robi odważną decyzję – być tym ciepłym, bliskim miejscem, które klient nosi w pamięci i mówi o nim zdrobnieniem. Ryzyko: może nie brzmieć wystarczająco poważnie dla niektórych segmentów klientów. Korzyść: jest zapamiętywalne i autentyczne w sposób, którego żadna sieć nie może zaadaptować.


Co z sieciami franczyzowymi – Żabka, Lewiatan, abc

Warto wiedzieć, że część „niezależnych” sklepów spożywczych działa jako franczyzy Lewiatana, abc, Euro Sklep lub Eko. Franczyza daje dostęp do systemu i zaopatrzenia, ale nakłada ograniczenia co do nazwy i identyfikacji wizualnej. Sklep Lewiatan musi eksponować logotyp Lewiatana – własna nazwa jest możliwa jako uzupełnienie, ale nie zastępuje systemu.

Dla kogoś rozważającego franczyzę spożywczą: nazwa własna ma mniejsze znaczenie niż przy sklepie w pełni niezależnym. Sieć robi część pracy z rozpoznawalnością.

Dla sklepu w pełni niezależnego: własna nazwa jest jedynym narzędziem budowania tożsamości i lokalnej lojalności.


Kilka propozycji z różnych kierunków

„U Kowalskich” – ciepłe, rodzinne, zakłada że Kowalscy tu pracują i znają klientów. Natychmiast sygnalizuje osobiste podejście.

„Piwnica i Pola” – poetyckie i dwuznaczne: piwnica jako magazyn dobrych produktów, pola jako źródło lokalnego jedzenia. Dla delikatesów lub sklepu z produktami lokalnymi.

„Kacik” – zdrobnienie, ciepłe, małe, swojskie. Dla małego sklepiku osiedlowego, który nie udaje, że jest czymś więcej niż jest.

„Polna i Ogrodowa” – nazwy ulic jako nazwa sklepu działają świetnie dla sklepów, których adres jest dobrze znany w okolicy. Prosto, lokalnie, niezapomniane.

„Dobry Sklep” – paradoksalnie odważne przez swoją prostotę. Mówi dokładnie to, co klient chce usłyszeć, bez owijania w bawełnę. Działa jako obietnica.


Niezależny sklep spożywczy nie potrzebuje nazwy, która będzie chwytliwa jak hasło reklamowe. Potrzebuje nazwy, która powie klientowi: tu jest człowiek, który cię zapamięta.