5 sygnałów, że firma produkcyjna potrzebuje zewnętrznego wsparcia w logistyce i konfekcjonowaniu

6 minut czytania

Rozwój firmy produkcyjnej rzadko przebiega równo. Najpierw przychodzą nowe kontrakty, potem większe wolumeny, a dopiero na końcu orientacja, że zaplecze zostało w tyle. Szczególnie mocno odczuwają to producenci kruszyw, granulatów, nawozów mineralnych czy dodatków dla hutnictwa, bo materiały sypkie mają wysokie wymagania logistyczne. Właściciel często widzi objawy, ale traktuje je jako chwilowe kłopoty. Tymczasem kilka z nich powtarza się w wielu zakładach i zwykle oznacza jedno: czas pomyśleć o przekazaniu części procesów na zewnątrz.

1. Hala zamienia się w magazyn buforowy

Materiały sypkie zajmują ogromną kubaturę. Jeśli ciągi technologiczne pełnią funkcję prowizorycznego magazynu, a plac manewrowy tonie w paletach, wydajność zakładu spada szybciej, niż wynikałoby z arkusza kalkulacyjnego. Wózki krążą między stertami, towar jest przestawiany po kilka razy, a nowa linia produkcyjna nie ma gdzie stanąć. Przekazanie przechowywania, porcjowania i wysyłki zewnętrznemu operatorowi uwalnia miejsce, które zwykle daje się wykorzystać lepiej niż jako skład worków. Często okazuje się też, że część pracowników magazynu można przesunąć do zadań bliżej produkcji, gdzie ich doświadczenie daje firmie więcej.

2. Kontrola jakości zgłasza odchylenia

Odbiorcy z branży budowlanej i odlewniczej nie tolerują pomyłek. Każda tona musi być zgodna ze specyfikacją. Kiedy dział jakości zaczyna raportować odchylenia, a homogenizacja surowców sprawia kłopot, nie warto czekać na pierwszą poważną reklamację. Profesjonalna konfekcja to coś więcej niż napełnianie worków. Oznacza dostęp do węzłów mieszających i badań laboratoryjnych wykonywanych przed wysyłką, co chroni producenta przed kosztami zwrotów i utratą zaufania klienta. Jedna partia o innych parametrach potrafi zaważyć na relacji budowanej latami, zwłaszcza gdy odbiorca pracuje według stałej receptury i nie ma czasu na korekty.

3. Linia pakująca częściej stoi, niż pracuje

Własne automaty porcjujące dają poczucie niezależności, ale mocno obciążają budżet. Starsze maszyny potrafią zawieść w najgorszym momencie i wstrzymać zaplanowane załadunki, a zakup systemów nowej generacji to wydatek, który może sięgać milionów złotych. W modelu outsourcingu firma płaci wyłącznie za faktycznie zapakowaną ilość towaru. Znika przy tym kilka obciążeń, o których na co dzień łatwo zapomnieć:

  • części zamienne i amortyzacja maszyn rozłożona na lata;
  • rekrutacja i szkolenia operatorów w warunkach ciągłej rotacji kadr;
  • legalizacja wag i pozostałych systemów metrologicznych;
  • paraliż wysyłek po awarii jedynej linii w zakładzie.

Szerzej każdy z tych przypadków opisuje materiał o sygnałach świadczących, że zakład potrzebuje zewnętrznego wsparcia w logistyce i konfekcjonowaniu materiałów sypkich, przygotowany przez spółkę PEDMO z Tychów.

4. Sezon rozsadza grafik

Wiele branż żyje w rytmie pór roku. Rolnicy kupują nawozy głównie wiosną, budowlanka zwalnia zimą. Utrzymywanie przez cały rok zespołu dopasowanego do szczytu obniża rentowność, a zatrudnianie ludzi na kilka tygodni rzadko się udaje. Zewnętrzny operator buforuje takie wahania – w szczycie uruchamia pracę na kilka zmian, a gdy popyt słabnie, koszty producenta spadają razem z nim. Przy dużych partiach, przeznaczonych dla hurtowni budowlanych, na plac budowy albo do zakładów produkcyjnych, dobrze sprawdza się konfekcjonowanie w big bagi. Opakowania o masie 500-1000 kg łatwo rozładować wózkiem widłowym, długo się je magazynuje, a jednostkowy koszt transportu wyraźnie maleje.

5. Klienci reklamują przemoczone palety

To sygnał, który w relacjach B2B powinien zapalić czerwoną lampkę. Półprodukty sypkie chłoną wilgoć z powietrza, a skutkiem jest zbrylanie. Ręczne owijanie palet cienką folią stretch nie chroni przed ulewą na placu budowy. Rozwiązaniem jest foliowanie w technologii Stretch Hood, które tworzy szczelny kaptur na całym ładunku. Przy materiałach najbardziej wrażliwych można dodatkowo wprowadzić atmosferę azotu pod osłonę foliową, co praktycznie eliminuje ryzyko zawilgocenia nawet przy dłuższym składowaniu pod gołym niebem.

Jak wygląda przejście na zewnętrzną obsługę

Wbrew obawom wdrożenie nie trwa miesiącami. Po ustaleniu wytycznych technicznych i przetestowaniu próbnych partii w laboratorium operator potrafi przejąć porcjowanie nawet w ciągu kilkunastu dni roboczych. Ważne jest jednak dopasowanie partnera do profilu towaru. Warto sprawdzić, czy ma doświadczenie z podobnym materiałem i jakie usługi oferuje poza samym pakowaniem. Dobry punkt odniesienia stanowi przegląd specjalizacji firmy konfekcyjnej PEDMO – od mieszanek budowlanych konfekcjonowanych według receptury klienta, przez przepakowywanie z silo trucków do big bagów, po obsługę produktów wrażliwych na wilgoć. Spółka realizuje również mieszanie, przesiewanie, granulowanie i suszenie.

Kiedy wystarczy jeden sygnał

Nie każda firma musi od razu przenosić cały proces na zewnątrz. Czasem wystarczy oddać operatorowi sezonowe nadwyżki albo jeden format opakowania, a resztę zostawić na miejscu. Jeśli jednak w zakładzie pojawiają się dwa lub trzy z opisanych objawów naraz, rachunek zazwyczaj przemawia za outsourcingiem. Warto go przeprowadzić rzetelnie: zestawić koszty maszyn, ludzi, powierzchni i reklamacji z ceną za zapakowaną tonę. Liczby zwykle same podpowiadają decyzję.